- Lily! - Krzyknął mój brat Matt.
Opss pomyślałam, teraz to mam przesrane. Wcisnęłam vansy na stopy i założyłam kurtkę. Wyszłam przez okno, zeszłam po drabinkach przeskoczyłam przez płot aby potem biec i spotkać Jess, Emily i Kevina za rogiem. Nagle wpadłam na całą trójkę przez co zaliczyliśmy glebe. Po chwili słyszałam ich jęczenie i stękanie (bez skojarzeń zboczuchy ;p). Wstałam, otrzepałam się i powiedziałam.
- Wstawajcie mięczaki, stękacie jak stare dziadki. Przecież my idziemy zobaczyć... ONE DIRECTION !!!!
- Elizabeth uspokój downa okej ? - Odezwał się najmądrzejszy Kevin.
- Zamknij się głąbie. I nie nazywaj mnie Elizabeth!
- Kevin słuchaj nie psuj jej dzisiaj humoru, one idzie zobaczyć swoją miłość z podstawówki. - Powiedziała Jess wstając.
- Wiecie co chyba pójdę tam sobie sama. - Odezwałam się i zaczęłam iść w stronę szpitala. Po chwili zauważyłam ich doganiających mnie.
- No dobra już sorry Lily. - Powiedział Kevin kiedy dobiegł już do mnie.
- Ja też ciebie przepraszam Lily. - Powiedziała Jess.
- A ja nie mam za co. - Powiedziała Emily z uśmiechem i mnie przytuliła.
- Dobra już spoko, idziemy z klasą. - Parsknęłam śmiechem - Żartuję tylko po prostu tam dojdźmy stańmy na przodzie, posłuchajmy tego koncertu charytatywnego, weźmy autografy i zmykamy na pizze. - Wyszczerzyłam się gdy nagle stanęliśmy pod szpitalem. - Ipppp!
- Jejku, jejku - Powiedziała Emily. A Kevin i Jess stali tylko i się gapili wielkimi gałami w budynek. Ja za to wbiegłam do środka jak szaleniec który dopiero co wybiegł z psychiatryka. Wbiegłam na trzecie piętro i weszłam w kolejkę tam gdzie sprawdzano bilety i zaraz po mnie reszta moich przyjaciół. Po pół godziny stałam na samiutkim przodzie ledwo co nie mdlejąc, czekając na 1D. Nogi miałam z waty, cała się pociłam jak osioł.. A reszta to wole nawet nie opisywać. Wpatrywałam się w zegar na ścianie odliczając ostatnią minutę mojego życia. 3...2...1.... I bum! Bogowie pojawili się na sali. Ja zaczęłam piszczeć i krzyczeć i wszystko co możliwe żeby pokazać jak bardzo szczęśliwa jestem z tego że tu jestem. Całe 1D nagle na mnie spojrzało. Dopiero po sekundzie zrozumiałam dlaczego. Byłam jedyną krzyczącą na sali.. Dobra lepiej się uciszę pomyślałam, ale za późno bo całe 1D razem z salą zaczęli się śmiać.. Nagle Niall.. Boże Niall spojrzał na mnie dalej anielsko się śmiejąc. Odwróciłam wzrok i się zarumieniłam. No to tam oni coś gadali. Że cieszą się że tu są, pozdrawiają fanów i takie tam. I zaczęli śpiewać piosenki . W trakcie solo Hazzy w WMYB paczał się na mnie. O MAJ GAD! Pewnie się śliniłam czy coś.. Ale nie ważne. Przez dwie godziny śpiewali i śpiewali. I potem czas na autografy i spotkanie z gwiazdami. Po ostatniej piosenki wyleciałam z sali jak tornado i stanęłam jako druga do kolejki po autografy. Po dwóch minutach już siedzieli tam. Cała piątka bogów na zwykłych krzesłach. Ta dziewczyna prze de mną to chyba śmieszna była. To w ogóle fanka jest, wole nawet nie wymawiać słowa Directioner. Zero entuzjazmu imiona ich też myliła.. Boże zero szacunku już w tych latach ludzie nie mają.. Jak ta dziewczyna odebrała swoje autografy ja od razu podbiegłam do tych stołów gdzie siedzieli z wielkim smajlem na mojej twarzy.
- To dla kogo ma być? - Spytał mnie najzwyczajniej Zayn.
- El.. El.. Elizabeth Morgan. - Wydukałam trzęsąc się jak galareta. Ten tylko lekko się zaśmiał.
- A nie przypadkiem krzykaczka? Nie no żarcik. - Podpisał wzięłam swoje zdjęcie z Zaynem i podpisem i podeszłam do Hazzy, Louisa, potem Liama i na samym końcu Nialla. Ciekawe czy jeszcze mnie pamięta z podstawówki.
- Hej - Odezwałam się do Nialla.
- Hej Liz. - Powiedział Niall śmiejąc się. Podpisał kartkę i ochrona kazała mi już iść. Więc poszłam ze smutkiem. Musiałam teraz jeszcze czekać na te pokraki bo stoją na końcu kolejki. W trakcie godziny którą czekałam na nich patrzałam się na Nialla i wiem że zerkał na mnie co minute. No przysięgam. Potem jak już Kevin odebrał swoje autografy spojrzałam ostatni raz na Nialla i mrugnął w moją stronę. Potem już pokazywaliśmy sobie autografy z przyjaciółmi. Z tyłu moje od Nialla zauważyłam wiadomość..
Od autorki; Więc tak wiem, przepraszam że taki krótki i w ogóle bez sensu. Ale no musiałam jakoś zacząć za to mam jakiś pomysł na następny. Dziękuję że byłaś ze mną w trakcie pisania, pomogłaś mi, poprawiłaś mnie i tak dalej ale już więcej dzisiaj nie wyskrobie. Dedykuję ten rozdział dla Vivi. Kocham cię <3 x
Byłam przygotowana, że się dowiem co to za wiadomość, a tutaj koniec rozdziału. Podoba mi się!<3 Czekam na next. x
OdpowiedzUsuńhihihihi <3
UsuńSuper rozdział...pisz dalej <3 lecę czytać następne ;***
OdpowiedzUsuń